Łączna liczba wyświetleń

piątek, 12 października 2018

343.DOLINA 5-CIU STAWÓW.....I CUŚ JESZCZE


      TRYPTYK- 2018.09.30+2018.10.7+10.11.

           J jeśli mówię Dolina Pięciu Stawów, to nie mam bynajmniej na myśli oklepane i banalne miejsce w jakichś tam rozdeptanych Tatrach, ale  fantastyczne miejsce na naszym Mazowszu-zachodnim. Używa się również określenia- Dolina Bzury.  W malowniczym i całkiem dzikim otoczeniu, rozkłada się 5 stawów hodowlanych; Okręt, Rydwan, Psary, Walewice i Borów. Są to miejsca wyjątkowego czaru i uroku. Położone z dala od miejskiego ruchu, pozwalają cieszyć się na łonie natury, ciszą i spokojem w przepięknej okolicy. Oprócz doznań estetycznych, okolica ta znana jest wśród Bractwa "Ptasiarzy". Przez cały rok, jest tu mnóstwo wszelakiego ptactwa, a szczególnie już w okresie przelotów. Zrozumiałym więc jest, że w tych okresach, staram się tu bywać jak najczęściej. Nie jest to trudne, bo podobne chęci mają również i moi przyjaciele. Miałem więc okazję, podłączyć się do trzech różnych ekip i porównać wrażenia z tego rejonu, na przestrzeni dosyć krótkiego okresu czasu. Muszę też zaznaczyć, że nie mieliśmy szczęścia, aby przytrafiły się nam jakoweś superaśne cymesy i wodotryski, ale pławiłem się w rozkoszy, buszując po tym łonie natury, przy przepięknej pogodzie i gapiąc się na wielkie ilości wszelakiego ptactwa i nie tylko.  

                                                     O K R Ę T.

   To jest cudnie. Jest pierwszym stawem po drodze, jadąc od W-wy. Jest się tu zwykle bardzo wcześnie i widoki przyprawią o dziką ekstazę, gdy spogląda się na niego, w promieniach wschodzącego Słońca. Podobnież,  jest to największy, naturalny staw hodowlany. Mili i kulturalni właściciele i stado burków, gorliwie obrabiających przybyszom łydki. To tylko pozory. Swoją mizerną posturę, nadrabiają głośnym ujadaniem. Ale to pic na wodę i fotomontaż. Mają ogromne i przyjacielskie serca. "Wadą" tego akwenu jest ogromna powierzchnia. Raj dla luneciarzy. Ale ja tu miałem ładnie wystawione podgorzałki, mewy małe  i krążącego nad głową rybołowa.

POTRZESZCZYAŻTRZESZCZY


KILKANAŚCIE LAT TEMU, BIAŁA CZAPLA, TO BYŁO HO, HO, HO !!
TERAZ, JAK MI SIĘ WYDAJE, W NIEKTÓRYCH REJONACH JEST JEJ WIĘCEJ NIŻ SIWEJ.

W POPRZEDNIĄ NIEDZIELĘ, ZACZĘLI SPUSZCZAĆ WODĘ. PRZY TRZCINACH, NA WYŁANIAJĄCYM SIĘ MULE, SIEDZIAŁY I KIMAŁY, ZDROŻONE GĘGAWY



A WŚRÓD NICH 7 KULIKÓW WIELKICH



MIESZKAJĄCY W TYM REJONIE BIAŁY MYSZAK. W PROMIENIACH WSCHODZĄCEGO SŁOŃCA, ŚWIECI JAK ISKRA.


NIESTETY, NIE DAJE DO SIEBIE, PODEJŚĆ ZBYT BLISKO


WCZORAJ, MUŁU PRZY BRZEGU, BYŁO DUŻO WIĘCEJ.TERAZ BYŁO TO KRÓLESTWO CZAJEK.


SPOTKALIŚMY KOLEGĘ, TEŻ Z RESZTĄ PTASIARZA .

 TA WYSUNIĘTA CZAJKA, STAŁA SIĘ WKRÓTCE, OBIEKTEM SZCZEGÓŁOWYCH BADAŃ ANATOMICZNYCH


DOKŁADNY I SKRUPULATNY BADACZ


JAK NIEWIELE POTRZEBA DO SZCZĘŚCIA !!


PÓŁ KILO PSA, TRZY KILO CZUŁEGO NA PIESZCZOTY SERCA



                                         P S A R Y.

                I  to jest prawdziwe królestwo ptasie. Bardzo atrakcyjne miejsce, gdzie wyczesaliśmy mnóstwo wspaniały cymesów. Nawet teraz, jadąc szosą zobaczyliśmy bez lufcik samochodu, pływające w oddali bewiki. Pierwsze w tym roku.Ale terenu pilnuje ogromny cham, kmiot i burak. Czemu tak brzydko piszę ??? Otóż, gdy podjechaliśmy na ostatni, opróżniony (tam kłusować, nie można już było) staw, zobaczyliśmy arcymiły widok, mrowia ptaków, taplających się w rozkosznym mule. W ornitologicznym amoku, zaczęliśmy rozkładać sprzęt. Wtedy usłyszeliśmy warkot silnika samochodu. Stanął obok nas, a z okna wychyliło się czerstwe oblicze. Zamiast tradycyjnego Dzień Dobry, usłyszeliśmy krótkie: S........ć mi stąd. Położyliśmy po sobie uszy i robiliśmy dobra minę do złej gry. Już, już, za trzy minuty nas tu nie będzie. Tylko zerkniemy przez lunetę. Odjechał kilkanaście metrów dalej, wystawił przez okno hukówkę i strzelił dwa razy. Potężny huk poderwał wszystkie nasze kochane i wymarzone. Zostaliśmy, jak to się mówi z ręką w nocniku. Odruchowo ruszyłem do przodu, aby popracować nad jego szpetnym uzębieniem, ale kumple mnie pochwycili i poczekali, aż mi przejdzie. Miał bym chwile radochy, ale Ci wszyscy, co zajechali by tu jeszcze kiedyś, włącznie z nami, mieli by jeszcze trudniej. I to jest właśnie wątpliwy urok tego miejsca. Złodziejskie skradanie się po krzaczorach i trzcinach, aby urwać se chwilę gapienia się na to obfitujące w ptasie bogactwa miejsce.




A TO TEN SPUSZCZONY






KOBUZ-FALCO SUBBUTEO



OSTRYGOJAD-HAEMATOPUS OSTRALEGUS


OSTRYGOJAD WŚRÓD CZAJEK


SIEWNICA-PLUVIALIS SQUTAROLA


J.W


CZAPLE BIAŁE I  BRODZIEC ŚNIADYCASMERODIUS ALBUS+TRINGA ERYTHROPUS


J.W


J.W


PRZELOTNE ŁYSKI


                                                                B O R Ó W

              Ten staw, jak dla mnie, jest najmniej wdzięczny. Ogromy akwen, a ptaki których tu jest zawsze dużo, siedzą na środku na płyciznach. No i docieramy tu najpóźniej, po południu, kiedy to prażące Słońce, zdąży wszystko rozgrzać do czerwoności, a wtedy o dobrych zdjęciach, można se tylko pomarzyć. Ale wyjąłem tu też kilka fajnych ptasiorów, choć by obydwa gatunki pelikana. Znam  tu też cichy zakątek, gdzie co roku gniazduje kulczyk. Zmęczony długim oczekiwaniem na okrążających staw Kolegów, odnajduję go i molestuję fotograficznie. Pracujący tu ludzie, z Właścicielem włącznie, są bardzo mili i gościnni. A absolutna cisza i spokój na groblach i brzegu, pozwalają ukoić skołataną duszę.

TAM DAAALEKO NA ŚRODKU, GROMADZĄ SIĘ PTAKI


O WŁAŚNIE


TO MNIEJSZY, ALE ZA TO UROCZY STAW



CZAPLE BIAŁE, LECĄ JAK ANIOŁY. CICHO I MAJESTATYCZNIE. PATRZY SIĘ NA NIE Z PRZYJEMNOŚCIĄ


TE Z KOLEI WYWOŁUJĄ PRZYSPIESZONE BICIE SERCA. SZCZEGÓLNIE JAK SA DALEKO.
MOŻE JAKIŚ DRAPOL !! ALE JAKI ????


SIĘ PRZYTRAFIŁ RYBOŁÓW-PANDION HALIAETUS


BUTEO BUTEO W JASKÓŁCZEJ ASYŚCIE





KRÓLEWSKA RODZINA. PRAWDZIWI WŁADCY TEJ DOLINY-HALIAEETUS ALBICILLA


NO I JAK WIDAĆ, POWIETRZE ZDĄŻYŁO SIĘ JUŻ, MIMO PAŹDZIERNIKOWEJ PORY, MOCNO NAGRZAĆ


PANURUS BIARMICUS-SAMIEC.NA WSZYSTKICH STAWACH, BYŁO ICH PEŁNO


SAMICA


NAD WODĄ CHŁODNE POWIETRZE, WIĘC MOŻNA BYŁO ROBIĆ NA DUŻYM ZBLIŻENIU.


NAGLE WSZYSTKO CO ŻYJE, ZRYWA SIĘ Z WRZAWĄ. NIECHYBNIE GDZIEŚ NAD GŁOWĄ, KRĄŻY BIELIK, ALBO I DWA




GĘGAWY


GĘGAWY


NA CZERWONO ZAZNACZYŁEM PRZYKŁADOWE GĘSI, Z NOWO UTWORZONEGO GATUNKU-
GĘSI TUNDROWEJ. WYODRĘBNIONE Z GĘSI ZBOŻOWYCH.


S I E L A N K A



TU CHIBA, BYŁ KIEDYŚ DWOREK SZLACHECKI



CO ZA PIĘKNA PARA


POPATRZYŁEM NA TEGO JADOWITEGO JEGOMOŚCIA I SIĘ ZASTANOWIŁEM, CZY CHCIAŁ BYM KOGOŚ POCZĘSTOWAĆ, WYBORNA ZUPĄ GRZYBOWĄ. I OD RAZU PRZYSZEDŁ MI DO GŁOWY, TEN FACIO Z PSARÓW.

NIESTETY, NIE BĘDZIE TRUCIA. POCZTĄ PANTOFLOWĄ, DOWIEDZIAŁEM SIĘ, ŻE TO NIE SROMOTNIK, A SMAKOWITY CZERNIDŁAK KOŁPAKOWY.


DOSTOJKA LATONIA-ISORIA LATHONIA


SYMPETRUM SPIECES-SZABLAK PÓŹNY




              Gdy zaś chodzi o inne stawy, to zajrzeliśmy tam po drodze, ale zniechęceni pustką, pognaliśmy dalej.



                                    CUŚ, CZYLI JEZIORSKO

                     Ostatnioniedzielny objazd wszystkich stawów, trwał bardzo krótko. Dysponując jeszcze sporą ilością wolnego czasu, postanowiliśmy zajrzeć na Jeziorsko. Nie byłem tam ze dwa lata, więc po drodze śliniłem się na myśl o tych wszystkich wspaniałościach, które tam na mnie czekają. Gdy stanąłem na brzegu, zmartwiałem. Takie cuś, to ja widziałem pierwszy raz. Wyglądało to jak na filmach geograficznych w Discovery. Jak taka plaża, dajmy na to w Normandii, podczas odpływu. Może cofa się, aż po horyzont, a wszędzie widzi się bezkresne ławice piachu, poprzetykane kałużami wody. I setki muszli małży. No i takie cuś właśnie widziałem. Tylko tam, gdzie  niemożebnie daleko, sączyła się wąską strużką Warta, widać było czarna smużkę niezliczonych stad ptasich, jak to Kolega Łukasz określił-pierdyliony ptaków. No i co z tego, kiedy nawet przez lornetkę, nie mogłem niczego rozróżnić. Po raz pierwszy będąc tu, nie zrobiłem, ani jednego zdjęcia ptaka. Tylko same pocztówkowe widoczki. Absolutne bezludzie. Cisza i spokój. Nawet bliżej tamy, nie widać było żadnych żagli, czy inszych łodzi. Słońce grzało niemiłosiernie. Można by było rozłożyć se kocyk i cały dzień  tak leżeć do góry pępem i bezmyślnie się relaksować. Tak na oko, przynajmniej 50 % powierzchni, tej zachodniej, zamieniło się w wielką plaże.

JAKAŚ ZAMYŚLONA MIŁOŚNICZKA MOTORYZACJI.JEDYNE PTASIE ZDJĘCIE Z REJONU JEZIORSKA.














   



           I tak zdjęcia robione NIKONEM P900, mają prawy, górny róg, kreślony na czerwono. Pozostałe-to CANON EOS 50D+ SIGMA 150-5. Jeziorsko tylko Nikosiem.